Zagalopowana polszczyzna, odc. 24, ZROBIĆ KOGOŚ W KONIA
Zrobić kogoś w konia – to najprawdopodobniej najpopularniejszy konizm w polszczyźnie. W jakich powstał okolicznościach i jak w konia robi się konia – tego dowiemy się na pożegnanie od naszej goszczącej kilka miesięcy na stronach Obserwatorium Językowego UW ekspertki od związków języka i końskiej natury – Urszuli Kowalczuk.
ZROBIĆ KOGOŚ W KONIA
odc. 24
Koniarze wiedzą, że gdy koń nie rozumie, nie chce czegoś zrobić lub boi się, trzeba szukać sposobu, by choć na chwilę, zrezygnował z oporu i zaufał człowiekowi. Można na moment odwrócić jego uwagę i ponownie spróbować przekonać go do danego działania. Gdy koń nie chce podejść do czegoś z prawej strony, można najpierw podprowadzić go z lewej, by mu pokazać, że to nic strasznego. Gdy nie chce przejść jako pierwszy, prowadzi się go za innym, bardziej ufnym koniem. Każda sytuacja wymaga innego sposobu, a czasem też pomysłu, jak konia zrobić w konia – czyli pozyskać zaufanie i zachęcić do konkretnego działania. Robienie kogoś w konia traktowane jest często jako, małe, sprytne kłamstewko, chociaż zdarzają się też czasem i całkiem spore. Jeśli to żart, sposób na czyjeś uprzedzenia lub fobie – nic w tym złego. Jednak znacznie częściej zdarza się, że ktoś pozyskuje zaufanie innej osoby, by później zrealizować nieuczciwe zamierzenia. Wówczas robienie kogoś w konia to po prostu podstęp i oszustwo, których tak w stosunku do ludzi, jak i wobec koni nigdy nie powinno się stosować.
Autorka: Urszula Kowalczuk
publikacja: 06.10.2024, 10.00, ostatnia aktualizacja: 13.04.2025, 02.23













