Zagalopowana polszczyzna, odc. 23, ZNAĆ SIĘ JAK ŁYSE KONIE
W przedostatnim odcinku „Zagalopowanej polszczyzny” wyjaśni się za sprawą koniary i językoznawczyni Urszuli Kowalczuk, czym są łyse konie.
ZNAĆ SIĘ JAK ŁYSE KONIE
odc. 23
W przeciwieństwie do ludzi konie nie łysieją na starość. Z wiekiem natomiast tu i ówdzie pojawiają się ubytki w sierści: od sprzętu, od kontuzji, od ukąszeń owadów, a dotkliwe, trudno gojące się rany, leczone niewłaściwie lub wcale pozostawiają blizny, które już nigdy nie zarastają sierścią. Nie o takie jednak łysiny tu chodzi.
Łysym nazywano konia, który miał odmianę zwaną łysiną – czyli szeroką białą plamę na czole, „spływającą” aż do pyska. Dawniej odmianom przypisywano cechy koni i w ten sposób próbowano określić ich charakter, co było ważne chociażby w handlu. Łysinę kojarzono z lenistwem. Utyskując na konie z wieloma odmianami, mówiono: cztery nogi białe, piąta łysina – jeśli koń dobry, wielka nowina.
Do zaprzęgów zwykle dobierano konie tak, by pasowały do siebie wyglądem. Gdy dwa łyski pracowały razem dzień po dniu, z czasem wiedziały o sobie wszystko, często wspólnie dożywając starości.
Jak łyse konie mogą się również znać ludzie. Gdy spędzają dużo czasu razem, znają swoje wady i zalety, uczą się wzajemnej komunikacji i niezawodnie czytają sygnały z ruchów, mimiki, głosu, nastroju, intencji… Piękna relacja – na to właśnie wskazuje zwrot znać się jak łyse konie.
Autorka: Urszula Kowalczuk
W ostatnim odcinku:
ZROBIĆ KOGOŚ W KONIA
publikacja: 29.09.2024, 10.00, ostatnia aktualizacja: 13.04.2025, 02.12













