Dajemy (nowe) słowo, odc. 1(230) – PREDESER
Zapraszamy do kolejnej odsłony naszych felietonów kulturowo-językowych o najnowszych słowach w polszczyźnie.
Tym razem cykl felietonów będziemy publikować pod dobrze już znanym tytułem DAJEMY (NOWE) SŁOWO, pod którym na fanpejdżu Obserwatorium Językowego UW – Nowe Wyrazy przedstawiamy Wam ciekawe neologizmy (dotychczas opublikowaliśmy 229 odcinków/postów).
Raz w tygodniu przez najbliższych 25 tygodni (do 12 października 2025) będziemy prezentowali wybrany neologizm w formie krótkiego felietonu kulturowo-językowego ilustrowanego autorską humorystyczną grafiką uznanej ilustratorki, Aleksandry Michalskiej-Szwagierczak. Życzymy miłej lektury!
PREDESER
odc. 1(230)
Słownictwo z pola wyrazowo-znaczeniowego GASTRONOMIA rozwija się współcześnie bardzo intensywnie. Pojawiają się coraz to nowsze potrawy, napoje i produkty spożywcze, powstają nowe style gotowania i serwowania dań, rozwija się nauka dobrego odżywiania.
W Obserwatorium Językowym UW odnotowaliśmy niedawno słowo predeser. Predeser, rzadziej zwany także przeddeserem, to drobna słodka lub słona przekąska podawana dla oczyszczenia i pobudzenia kubków smakowych między daniem głównym a właściwym deserem. Predesery znajdziemy zwykle w menu wykwintnych, ekskluzywnych i nowoczesnych restauracji. Jeśli rozejrzymy się po menu restauracyjnych i opisach dostępnych w internecie, znajdziemy liczne przykłady predeserów, którymi mogą być np.: mus waniliowy, sorbet z grillowanych jabłek i szczawiu podany w zmrożonej miseczce, puree z jeżyn, pasta z czarnego sezamu, biała czekolada, seler naciowy, jagody, kokos, kwaskowate lody z agrestu z dodatkiem marakui, ser Brillant Savarin przełożony truflą, polany miodem gryczanym, praliny z biała czekoladą o nutce marakui oraz liścia laurowego, mus z pasiflory i mandarynek z ziołami podany w zmrożonej łupince po marakui. Moglibyśmy długo wymieniać. Jak wspomnieliśmy, funkcją wszelkiego rodzaju predeserów jest odświeżenie podniebienia po daniu głównym, a przed właściwym deserem. Jest to funkcja inna od funkcji czekadełka, czyli niewielkiej przekąski służącej zaostrzeniu apatytu, podawanej gościom restauracji w czasie oczekiwania na zamówienie czy też starterów, czyli przystawek lub pierwszych dań podawanych przed głównym posiłkiem.
W tym miejscu warto też zwrócić uwagę na powiązanie wspomnianych czekadełek z deserami. Takie czekadełko, którym może być na przykład kilka kawałków pieczywa (zwykle pszennego) z oliwą, smalcem, pastami, pasztetami, to nie jest miły ukłon w stronę klienta i gratis, lecz przemyślna strategia obliczona na zwiększenie zysków, można by rzecz, wręcz pułapka, jaką zastawiają na nas restauratorzy. Zjedzenie przed posiłkiem w restauracji kilku kawałków chleba powoduje znaczny wzrost poziomu glukozy we krwi, a więc chwilowo pobudza. Chleb to źródło skrobi, która zamienia się w organizmie w glukozę, cukier prosty. Jesteśmy ukontentowani i czekamy cierpliwie na zamówione danie (lub dania). Jednak już około półtorej godziny później poziom glukozy we krwi gwałtownie opada, obniża się nasz nastrój i wówczas potrzebujemy kolejnego „cukrowego strzału”. Właśnie w tym momencie – nie inaczej – pojawia się ze strony kelnera propozycja deseru. Prawie wszyscy, którzy jedzą czekadełko zawierające chleb – poddają się temu mechanizmowi, przemyślnemu zabiegowi marketingowemu restauratorów.
Oczywiście, my do niczego nie namawiamy, ani niczego nie odmawiamy. Smacznego!
W kolejnym odcinku (27 kwietnia 2025):
TERAPIOBUS
publikacja: 20.04.2025, 11.00, ostatnia aktualizacja: 12.05.2025, 19.58













